Translate

piątek, 5 kwietnia 2019

W księstwie Monako - Biedy szukać.

Opuszczamy apartament na przedmieściach Nicei (dwa pokoiki i kuchnia) i ruszyliśmy w kierunku Monako. Nicea jest dobrym miejscem wypadowym na zwiedzanie tego niezwykłego państwa - miasta. Przyznam szczerze, że nawet nie wiedziałem dokładnie, kiedy przekroczyliśmy granicę. Czytałem wcześniej na temat tego księstwa i wszędzie podkreślano luksus i bogactwo jakie się na ulice wylewa. Gdzieś ktoś napisał, że tam porsche to auto biedoty i takie tam. Przypomniałem sobie także opisy rolls-royce'ów, bentleyów i wszelkiej maści innych luksusowych aut widywanych na ulicach. W każdym razie gdy przyjechaliśmy, najpierw znaleźliśmy parking na którym zostawiliśmy nasze skromne auto. Potem już przed siebie na piechotę. 


Przyznam, wszędzie bardzo czysto, ładnie, przyjemnie. Trudno znaleźć na ulicy papier czy inne śmieci. Monako jest najmniejszym po Watykanie niezależnym państwem świata. Stałych mieszkańców niewiele więcej niż w Oleśnicy czyli około 37 tysięcy. Za to tymczasowych i przyjezdnych prawie dwa razy więcej. To najbardziej zaludnione miejsce w Europie i drugie w świecie (Po Macao). Mieszka tu także około stu Polaków.
Z Nicei można się dostać nie tylko samochodem, ale także autobusem i pociągiem. Linie kolejowe w Monako liczą około 2 km. Jest tu także piękny, w większości pod ziemią schowany dworzec. Nie zdążyłem do niego zajrzeć. Dziewczyny zamiast na perony wyciągnęły mnie od razu o skaranie boskie do centrum handlowego. 


Takie obiekty trochę mniej mnie interesują, ale na chwilę przecież zajrzeć można. Jak na centrum bogactwa przystało, te przedstawiało się naprawdę okazale. Bardziej przypominało wnętrza jakiegoś pałacu czy zamku niż galerii. Kupić niczego nie kupiliśmy, ale przynajmniej skorzystaliśmy z toalet.



Nie sposób się zgubić w Monako. W dzień jakoś szczególnie te wspomniane rolls-royce'y i bentleye nie rzucają się w oczy. Szczerze mówiąc nie widziałem żadnego. Jest bezpiecznie, jeden policjant przypada tu na około 65 mieszkańców. Nie ma miejsca na świecie, gdzie jest ich w przeliczeniu na mieszkańca więcej.





Miasto zmienia diametralnie charakter wieczorem i nocą, kiedy ulice faktycznie wypełniają się bardziej luksusowymi pojazdami. Poza tym wystarczy zajrzeć do pierwszego lepszego sklepu. Weszliśmy do zwykłego spożywczaka by kupić banany a tu na półce takie na przykład wina. Ceny w euro.



Dodam, że akurat sklep nie prezentował się jakoś szczególnie okazale. Na szczęście banany były w przystępnej cenie. 


Warto wspomnieć o Rainierze III Grimaldim - 13 księciu Monako. To on wygłosił kiedyś w Nowym Jorku przemowę, w której uznał, że świat potrzebuje więcej monarchów, by uniknąć problemów, z jakimi borykają się republiki. Poniżej jego pomnik.


Z biednego, borykającego się z wieloma problemami kraju stworzył na 2 km kw. prawdziwą perełkę Lazurowego Wybrzeża. Niedługo powierzchnia tego państwa z pewnością się zmieni, bowiem są plany na jego powiększenie kosztem morza. Ilość milionerów i miliarderów w przeliczeniu na powierzchnię należy do najwyższych na świecie. Wspomniany książę poślubił w 1956 roku amerykańską aktorkę Grace Kelly - znaną z filmów Hitchcocka. Od tego momentu świat wielkiego biznesu bardziej zainteresował się tym miejscem. Powstał raj podatkowy, kasyna, kluby, mekka dla finansjery i bogaczy tego świata. Postawiono na turystykę. Rodowici mieszkańcy Monako - Monegaskowie nie płacą podatku dochodowego. Płacą go tylko ci, którzy się tu osiedlili. Jest on znacznie niższy niż gdzie indziej w Europie. Obecnie głową państwa jest Albert Grimaldi II a jego żona Charlene Grimaldi - zwana przez niektórych najsmutniejszą księżniczką jako jedna z 7 kobiet na świecie może przy papieżu występować ubrana na biało. Ciekawie to wygląda, warto sprawdzić w internetowych grafikach.



Monako jest znane z najstarszego rajdu samochodowego na świecie. Wiedzie on m.in. przez Monte Carlo - jedną z dzielnic. Warto wspomnieć, że na drugim miejscu w tym rankingu (10 lat młodszy) jest Rajd Polski. Impreza jest rozgrywana corocznie na ulicach miasta. Uchodzi przez to za jeden z najtrudniejszych wyścigów. Dlaczego? Bo wyprzedzić na ulicy jest o niebo trudniej niż na torze. Rajd można oczywiście oglądać z okien budynków. Poruszając się własnym "bolidem" po tym mieście wyobrażałem sobie tą batalię a raczej próbowałem to sobie wyobrazić.



Monako to oczywiście kasyna. Prawie każdy może do nich wejść, spróbować szczęścia. Zaglądał także i James Bond. W księstwie są ich cztery. Nieletni i obywatele Monako nie mogą z kasyn korzystać. Nawet wejść nie mogą. Przy wejściu z pewnością zapytają nas o paszport lub inny dokument stwierdzający obywatelstwo i wiek. Nas sprawdzać nie musieli, bo nie wchodziliśmy. Oto te najsłynniejsze Casino Monte Carlo.



Wpływy z tego kasyna stanowią około 5% budżetu Monako. Kręcono tu takie filmy z agentem 007 jak Casino Royale, Goldeneye czy Nigdy nie mów nigdy.  


 W informacji turystycznej kobieta pyta się skąd jesteśmy.
- Z państwa, które ma bardzo podobną flagę do flagi Monako, tylko odwrotnie. Wie już pani skąd? 
- Z Polski! Od razu odpowiada kobieta.
- Brawo! Zgadła pani.
- Ty nawet tutaj męczysz ludzi tymi zagadkami, zauważa Żabka. 


Podczas spaceru miałem przez cały czas w głowie stary przebój Jean Francois Maurice'a - Monaco 28°. Opowiada on o dwójce zakochanych spędzających słoneczne, szalone wakacje właśnie w tym miejscu w którym się znajdujemy. My niestety słońca na razie nie mamy, za to cieszymy się, że nie pada i burzy nie ma.






Takie małe państewko jak Monako jest jeszcze podzielone na części. Istnieją dwa podziały. Tradycyjny dzieli państwo na cztery dzielnice: W trzech Fontvieille, La Condamine i Monte Carlo już byliśmy. Teraz udajemy się do czwartej - Monaco-Ville czyli do Starego Miasta. Współczesny podział państwa jest inny, składa się z siedmiu osiedli. Po drodze do wspomnianej ostatniej dzielnicy jest piękny widok na pozostałe. Dziewczyny z przodu a ja co chwila przystaję, pstrykam i pstrykam. Oto port i zacumowane jachty. Wyżej widoki są jeszcze ciekawsze.






Monako jest tak małe, że wykorzystuje się każdy skrawek ziemi. Zresztą także dachy domów również się wykorzystuje. Oto przykład.





Stare Miasto położone jest bardzo malowniczo, wyżej niż pozostała część miasta. To tutaj znajduje się pałac rodu Grimaldich.


Mieszka w nim książę Monako z rodziną. Można go zwiedzać. Wejście dla dorosłych 8 euro, dzieci i studenci płacą połowę. Oto pomnik Franciszka Grimaldiego w ubraniu mnicha przed pałacem. 



Z tą postacią wiąże się legenda. W nocy 8 stycznia 1297 roku wspomniany Franciszek Grimaldi razem z kuzynem Rainerem przebrali się za mnichów, udając zagubionych pielgrzymów. Gdy bramy miasta zostały otwarte, ci wraz z rycerzami zaatakowali strażników i opanowali zamek. Od tej daty liczy się niepodległość księstwa Monako. Dlatego w herbie Grimaldich a także w herbie samego państwa widnieją sylwetki dwóch mnichów. 



Zastanawia mnie jedna sprawa. Czy te kule na tym dziedzińcu można podnieść, czy są do siebie przytwierdzone? Gdyby ktoś był, proszę, niech dla mnie sprawdzi ...



Przez długie lata obawiano się w Monako, że gdy wygaśnie ród Grimaldich a obawy te nie były wcale bezpodstawne, państwo zostanie przyłączone do Francji. Dopiero w 2002 roku została ta sprawa uregulowana. Obecnie bez względu co się dalej ze wspomnianą rodziną stanie, to i tak Monako pozostanie suwerennym państwem. Tak przynajmniej zostało ustalone w traktacie pomiędzy tymi dwoma państwami. 

 







Schodząc znów oglądamy widoki których się długo nie zapomni.



W mieście jeszcze kartka do wysłania i zbieramy się.   




Zrobiliśmy dzisiaj około 20 km i nasze nogi zaczęły strajkować. W Monako wystarczy jeden dzień na pobieżne zapoznanie się z miastem. W drodze powrotnej rzucam zasadnicze pytanie: Gdzie jest parking na którym zostawiliśmy samochód. Niby miasto niewielkie, ale jednak trochę nam zajęło jego odszukanie.


Warto by było jeszcze zobaczyć, jak teraz to wszystko wygląda wieczorem i nocą. Niestety, na to czasu nam już nie starczyło. Do Monako jednak warto przyjechać. 

środa, 27 lutego 2019

Watykan - Być w Rzymie i papieża nie widzieć ...

Lecąc z Żabką do Rzymu miałem w planach zwiedzenie Watykanu. Na zapoznanie się z tym niezwykłym miejscem podobno wystarcza dzień, chociaż nie okazało się to prawdą. Co do spotkania z papieżem, to nie byliśmy pewni, czy uda się nam go zobaczyć. Znając naszego pecha sądziliśmy, że akurat tego dnia będzie miał jakąś wizytę w odległym kraju, może będzie przyjmował jakichś ważnych gości lub właśnie będzie burza z piorunami i grzmotami. Watykan jednak tak czy siak zobaczyć chcieliśmy. Gdzie na przykład jak nie tutaj, przynajmniej teoretycznie można być jednocześnie w dwóch stolicach? Wysiadamy w Rzymie na stacji metra Ottaviano. 

 
Stąd chyba najbliżej do Watykanu. Wychodzimy, mijamy kilka przecznic i jesteśmy przed Placem Świętego Piotra. Do Watykanu już tylko kilkadziesiąt metrów.


Podczas marszu zostaliśmy obskoczeni przez osoby chcące sprzedać nam bilety do muzeów watykańskich. W końcu za którymś razem zatrzymaliśmy się i po krótkiej rozmowie zdecydowaliśmy się na przewodnika. Doszliśmy do wniosku, że warto. Dzięki temu nie będziemy musieli czekać godzinami za biletem wstępu. Mówiący płynną polszczyzną Olek z Ukrainy zaproponował nam przewodnika po polsku, potem zaprowadził do biura w którym kupiliśmy bilety. Przewodniczka, bo jak się potem okazało była to kobieta, miała się pojawić o godzinie 13. Została nam niecała godzina więc poszliśmy na chwilę sami połazić po okolicy.
Watykan jest pod wieloma względami bardzo ciekawym miejscem. Dzierży sporo rekordów, z których kilka jest ogólnie znanych jak na przykład ten, że jest najmniejszym państwem świata, zarówno biorąc pod uwagę powierzchnię jak i liczbę mieszkańców. Jest także najbardziej zmilitaryzowanym państwem świata. Około 10% jego mieszkańców to żołnierze. Zdążyłem się także dowiedzieć, że w przeliczeniu na jednego mieszkańca odbywa się tu najwięcej spraw karnych na świecie, średnio jedna rocznie na mieszkańca!

Oto ambasada Argentyny dla Watykanu.


Nie znajduje się ona jednak na terytorium Watykanu. Nawet watykańska ambasada Włoch znajduje się nie, jakby to podpowiadała logika w Watykanie, tylko we Włoszech. Jest to jedyne miejsce na świecie, gdzie taka sytuacja występuje. Watykan nie uznaje Chińskiej Republiki Ludowej. W latach 70 usunięto z Chin misjonarzy i od tego czasu obie strony nie utrzymują stosunków dyplomatycznych. Ma to się jednak zmienić. Z tego względu, że miejsca w Watykanie niewiele, jeden z największych teleskopów świata watykańskiego obserwatorium astronomicznego znajduje się w USA, konkretnie na terenie stanu Arizona. Watykan jest także niebezpieczny, przynajmniej tak mówi statystyka. Na jedną zameldowaną osobę w Watykanie przypadało rocznie (dane z 2006 roku) 1,5 przestępstwa. Proszę mi powiedzieć, gdzie na świecie jest przestępstw więcej? Można by tak te ciekawostki wymieniać i wymieniać.

Nazwa Watykan pochodzi od łacińskiego słowa vaticinius oznaczający przepowiadający przyszłość. W Watykanie święto narodowe jest świętem ruchomym. Jest to rocznica wyboru papieża. Teren 0,44 km kwadratowego jest z większości stron otoczony murem. 


W tym maleńkim państwie większość powierzchni zajmują budynki administracyjno-kościelne z galeriami, muzeami, biurami i mieszkaniami z górującą nad tym wszystkim Bazyliką Świętego Piotra. Do tego plac świętego Piotra, Ogrody Watykańskie i to już chyba wszystko. Na resztę nie ma po prostu miejsca.



Przed 13.00 zjawiamy się w umówionym miejscu. Zebrała się już grupka rodaków. Po chwili zaczynamy zwiedzanie. Dostajemy słuchawki, więc nie musimy się na metr trzymać przewodniczki. Idziemy, kobieta opowiada. Wchodzimy do muzeów. Powstały one ze zbiorów jakie zebrali poszczególni papieże w czasie swoich kadencji. Dzielą się na części, z których kilka jest niestety zamkniętych. Na początek ta dotycząca starożytności z mnóstwem figur, figurek, płaskorzeźb etc. Oto jedna z najbardziej znanych greckich rzeźb Grupa Laokona.


 Starożytne budowle czy statuy nie wyglądały tak jak nam się wydaje. Wbrew oczekiwaniom nie były białe czy szare a kolorowe jak na przykład ta przedstawiająca Augusta z Prima Porta 



Dowiadujemy się przy okazji jak ważne jest ułożenie ciała, rąk i nóg takiej figury. Do tej pory nie zwracałem na to uwagi. Spędzamy przy tych posągach ponad pół godziny. Wycieczek z całego świata przybywa coraz więcej.


W jednej z sal oglądamy obraz Jana Matejki "Sobieski pod Wiedniem". Jest na nim przedstawiony Król Jan III Sobieski przekazujący 12 września 1683 roku informację o zwycięstwie wojsk polsko-cesarskich  pod Wiedniem nad armią Imperium Osmańskiego. Jak wiadomo ta bitwa była przełomem, bowiem wspomniane imperium przestało zagrażać chrześcijańskiej części Europy. 



Moment przekazania tego obrazu papieżowi Leonowi XIII został uwieczniony na sklepieniu w Galerii Kandelabrów. 


Niesamowite wrażenie zrobiła Galeria Map wybudowana za kadencji Grzegorza XIII. To długi, 120 metrowy, pięknie ozdobiony korytarz. Sklepienie zawiera obrazy przedstawiające historię chrześcijaństwa. Po bokach widoczne są dość dokładne jak na szesnastowieczne możliwości mapy ówczesnej Italii.




Tak została przedstawiona na jednej z map Wenecja.



 Tak została przedstawiona Sardynia. Architektem wszystkiego był Maschinero a autorem map Ignazio Danti.


Wycieczki z Włoch zatrzymują się tu zdecydowanie dłużej, bowiem, każdy szuka na nich swojej miejscowości. Na lewo jest wejście do Kaplicy Sykstyńskiej.


W kaplicy zdjęć robić nie wolno, więc nie robię. Tutaj fotka z portalu kopalniawiedzy.pl.



Tak Kaplica Sykstyńska wygląda z zewnątrz.


Należy wspomnieć, że kaplica, to jedno z miejsc do którego będąc w Watykanie po prostu zajrzeć wypada. Została zbudowana na polecenie papieża Sykstusa IV, stąd nazwa. Można tu obejrzeć dwa najbardziej znane freski: Stworzenie Adama i Sąd Ostateczny. Jest ich tu znacznie więcej. To prawdziwa uczta dla miłośników sztuki i tylko tłumy turystów psują trochę nastrój. To także tu zbiera się konklawe i wybiera nowego papieża. Gdy wydostający się dym z kaplicy jest czarny - papież nie został wybrany, gdy biały - mamy nowego papieża. Data wyboru jest jednocześnie świętem narodowym Watykanu. Fresk Stworzenie Adama Michała Anioła po raz pierwszy w historii przedstawia Boga jako starszego mężczyznę z siwą brodą. Niektórzy w miejscu, gdzie siedzi Bóg dopatrują się przekroju ludzkiego mózgu. Równie ciekawy jest drugi fresk, również namalowany przez Michała Anioła. Przedstawia Jezusa Chrystusa w roli Wielkiego Sędziego na Sądzie Ostatecznym. O każdym z tych dzieł można pisać tomy. Idziemy dalej. Podczas przerwy zaglądamy do muzeum pojazdów którymi poruszali się papieże. Zaraz po wejściu wita nas karoca Leona XII. Trzeba przyznać, że prezentuje się imponująco.





Powozów, karet, lektyk i wszelkich pojazdów jest tu oczywiście więcej. Powozownia została utworzona w 1973 roku z inicjatywy papieża Pawła VI. Był on także ostatnim papieżem, który wspomnianą karetą odbył podróż. Poniżej ta burgundowa limuzyna to Citroën Lictoria C6 podarowana 9 czerwca 1930 roku Piusowi XI. Bogato i elegancko wyposażony pojazd przejechał tylko 192 km.  


Po jego prawej stronie stoi Mercedes-Benz 460 Nürburg. Otrzymał go także Pius XI 14 listopada 1930 roku. Wszystkich pojazdów nie w sposób dokładnie obejrzeć i opisać. Zatrzymujemy się przy pojeździe w którym poruszał się Jan Paweł II podczas swojego pontyfikatu. To Fiat 1107 Nuova Campagnola. Na ścianie wideo z zamachu na jego życie i spotkania z zamachowcem.


Skoro o pojazdach mowa, to warto także wspomnieć o volkswagenie popularnie zwanym garbusem. On także znajduje się w muzeum pojazdów. Jak tutaj się znalazł? 



Auto zwane Maggiolino zostało podarowane Janowi Pawłowi II 26 maja 2004 roku przez szefostwo i pracowników Volkswagena w Meksyku. Maggiolino był ostatnim tego typu pojazdem z 3000 sztuk wyprodukowanym przez fabrykę Puebla.

Dochodzą do nas sygnały, że jest koniec przerwy i musimy wracać do grupy. Wchodzimy na tzw. Dziedziniec Pinii z charakterystyczną półkolistą niszą i szyszką z brązu.   



Potem dalej korytarzami przez kolejne galerie i komnaty. 


Od czasu do czasu spotykamy żołnierzy Gwardii Papieskiej. Przyjmuje się, że gwardia powstała dokładnie 22 stycznia 1506 roku, kiedy to licząca 150 grupa żołnierzy szwajcarskich weszła po raz pierwszy do Watykanu i została pobłogosławiona przez papieża Juliusza II.  



6 maja 1527 roku Watykan został zaatakowany przez oddziały najemników Karola V. Władzę w Watykanie sprawował wówczas papież Klemens VII. Miasto było bronione przez żołnierzy rzymskich i Gwardię Szwajcarską. Papież musiał ratować się ucieczką a oddziały Karola V i gwardii zostały w poważnym stopniu zdziesiątkowane. To jedyna bitwa, jaką stoczyła w swojej historii Gwardia Szwajcarska.


Klemensowi VII udało się w ostatniej chwili uciec przez liczące 800 metrów sekretne przejście widoczne na powyższym zdjęciu do zamku Świętego Anioła widocznym poniżej. W tamtych czasach był on siedzibą papieży.


Z gwardii (liczebność jest różnie podawana w źródłach) pozostało tylko kilkadziesiąt żołnierzy. Jednak ich śmierć nie pozostała bez echa. Podczas walki dali świadectwo bohaterstwa i poświęcenia dla papieża. 6 maja jest dniem, w którym rekruci składają przysięgę. Mogą nimi zostać tylko obywatele szwajcarscy wyznania katolickiego w określonym wieku.


Rozmawiamy z jednym z nich. Papież Franciszek co środę o 10.00 spotyka się z wiernymi na audiencji. Pytamy gwardzistę o zaproszenia i bez jakichkolwiek problemów otrzymujemy od niego dwie wejściówki. By uczestniczyć w audiencji nie są one bezwzględnie konieczne, jednak gdy jest sporo osób, łatwiej dzięki niej o miejsce. Poza tym jest także pamiątką. Są  one za darmo.


Audiencja odbędzie się jutro a my już nieco zmęczeni idziemy dalej. Przewodniczka żegna się z nami. Udajemy się już sami do bazyliki Świętego Piotra. Jest to druga na świecie pod względem wielkości katolicka świątynia. Według tradycji stoi na miejscu pochówku Świętego Piotra uznawanego za pierwszego papieża. Jego grób znajduje się pod głównym ołtarzem. 



Grobów papieskich jest tutaj więcej. Swoje miejsce spoczynku ma także Papież Jan Paweł II. Tak ono wygląda. 





Nie zostało nam już dużo czasu. Nawet nie załapaliśmy się na windę, bo już było za późno i na kopułę bazyliki wchodzimy na pieszo. 






Warto wejść, bowiem z kopuły rozpościera się niezapomniany 
widok na Watykan i Rzym. 
.



Wracając z kopuły wstępujemy na chwilę do sklepu z pamiątkami. Chcemy kupić kilka magnesów, w tym obiecanych komuś gwardzistów. Wchodzę i wybieram. Chciałem dwa, niestety jest jeden ostatni. Gdy się bliżej przyjrzeć, metalowa figurka żołnierza jest do tego nieco nienaturalnie wygięta. 
- Czy macie jeszcze jednego? Pytam. 
- Niestety ten jest ostatni, odpowiada zakonnica która zajmuje się sprzedażą. 
- Chciałem dwa takie, ale skoro nie ma, wezmę tego. 
- Ale on krzywy nieco, zauważa zakonnica. 
- To nic nie szkodzi, szczerze mówiąc krzywizny prawie wcale nie widać. 
Zakonnica nie dość, że nie wzięła za niego pieniędzy to jeszcze poszła po jakiś inny magnes i gratis dołożyła do gwardzisty. Po prostu w ten sposób chciała wynagrodzić braku jednego magnesu który chciałem. 




Gdy opuszczaliśmy Plac Świętego Piotra, było już ciemno


Przeszliśmy obok miejsca w którym Jan Paweł II został 13 maja 1981 roku postrzelony. Pamiętnego dnia, w momencie zamachu Jan Paweł II schylił się, by wziąć na ręce małą dziewczynkę - Sarę Bartoli. Mówi się, że to m.in. ona uratowała życie papieżowi, bowiem przysłoniła go i uniemożliwiła dokładne wycelowanie. Obecnie Sara Bartoli mieszka w Lariano niedaleko Rzymu i całego wydarzenia nie pamięta. Miejsce zamachu jest zaznaczone kwadratową tablicą na której znajduje się herb Watykanu i data zapisana rzymskimi cyframi.

  
Rano następnego dnia ponownie zjawiamy się na Placu Świętego Piotra. Sporo ludzi już czeka. Zostajemy przed wejściem skontrolowani i oto po chwili ukazuje się papież Franciszek w całej osobie. Robi kilka razy rundkę swoim papamobile na placu wśród wiwatujących turystów, po czym siada i rozpoczyna mszę.


Watykanu nie da się obejrzeć w ciągu jednego dnia. Jeśli się komuś wydaje inaczej, to się po prostu myli. My także nie zdążyliśmy zobaczyć wielu rzeczy. O Ogrody Watykańskie ledwo się tylko otarliśmy. Chciałem także zajrzeć na stację kolejową w Watykanie,
(Jednak zdjęcie stacji kolejowej zrobiłem, to ten budynek na pierwszym planie). Miałem ochotę pochodzić ze spokojem po uliczkach, zajrzeć także tam, gdzie turystów mniej. 


Może następnym razem ...